Od rana dostaję mnóstwo życzeń. Nie tylko tych symbolicznych, które i tak są bardzo miłe, ale wiele przemyślanych i wiem, że napisanych z wielką życzliwością i sympatią, specjalnie dla mnie. Za wszystkie czuję ogromną wdzięczność. Wiem, że jestem dziś otulona kokonem dobrych myśli, a to skłania mnie ku refleksji, że spotkałam w swoim życiu wiele osób, za które naprawdę jestem wdzięczna… Ludzi wartościowych, pełnych pasji i dobroci. W tym całym szaleństwie politycznych podziałów i konfliktów, których oddech czujemy na plecach, dobrze jest poczuć się tak jak ja dziś, dzięki Wam… :)

Mam kochającego męża, który by mi zrobić przyjemność dał się niemalże zeżreć szalejącym komarom, gdy przedwczoraj wieczorem składał dla mnie wymarzony leżak i pawilon. Cudownego synka, który dziś ukradł dla mnie z domu babci wielgaśną, strojną palmę, z którą wręczył mi mówiąc „Proszę, moja kochana mamusiu”. Oddaną rodzinę, przyjaciół i sporą grupę znajomych, od samego rana ślących mi piękne życzenia. Wśród nich są tacy, którzy znają mnie bardzo dobrze, a w chwilach, w których nie znoszę samej siebie, ich empatyczne, emocjonalne radary namierzają mnie, a Oni szybko wypełniają ubytki mojej wiary w sens tego co tworzę oraz we mnie samą…

Chcę wszystkim podziękować, za każdą dobrą myśl skierowaną w moją stronę. Mam nadzieję, że w całym swoim życiu zdołam oddać Wam to ciepło i przekazać je dalej…

 

Namaste