Po latach przerwy, „Idol” wraca na antenę Polsatu, przywołując we mnie wiele wspomnień i emocji. Pomyślałam, że to dobra okazja do tego, aby trochę powspominać. Zwłaszcza, że ludzie ciągle pytają mnie o to, czy warto wziąć udział w talent show, a tytuł „Idola” wpisał się w moją biografię już na zawsze. (Patrz Wikipedia – mogę umierać ;)) I chociaż dziś czuję się kimś zupełnie innym niż „ta mała dziewczynka z Idola”, to bez wątpienia, był to program, który wywarł ogromny wpływ na całe moje życie. Pozwolił mi przeżyć przygodę rodem z Kopciuszka, ale również obciążył mnie balastem, pod którym moje młode skrzydła mocno się ugięły.

Nie jestem specem od talent-show. Nawet ich nie oglądam, bo zbyt emocjonalnie do tego podchodzę, a przejmowanie się losem uczestników, pewnie w krótkim czasie wykończyło by mnie nerwowo 😉 Ale doświadczenie w tej kwestii posiadam, więc postaram się zwrócić Waszą uwagę na kilka kwestii, jakie warto wziąć pod uwagę, podejmując decyzję o swoim uczestnictwie w talent show. I mam ogromną nadzieję, że choć trochę komuś z Was w ten sposób pomogę :)

 

DYSPOZYCYJNOŚĆ 100%

Decydując się na udział w talent show, musisz wiedzieć, że całe swoje życie prywatne i zawodowe, będzie podporządkowane próbom i nagraniom oraz promocji programu. Nie wiem, jak to wygląda dziś, ale przypuszczam, że dopiero na dalszym etapie programu, możesz liczyć na zwroty kosztów podróży, wyżywienie, czy noclegi.

WARSZTAT

To, co jest moim zdaniem bardzo „na TAK”, by pójść do talent show, to fakt, że takie programy dają możliwość współpracy ze znakomitymi fachowcami. Ja do dziś,czuję ogromną sympatię do ludzi, którzy pracowali na mój sukces i naprawdę wiele mnie nauczyli. Zwłaszcza do Adama Sztaby (i jego orkiestry), odpowiedzialnego za przepiękne aranżacje i cenne, muzyczne rady. Za wszystkie lekcje śpiewu i uwagi dotyczące występów scenicznych czy pracy z kamerą – za to do dziś z wdzięcznością i uśmiechem na twarzy wspominam reżysera mojego Idola, Pana Wojtka Iwańskiego, oraz Lampiego i Bo Martina. Może temu, że był to pierwszy taki program, a może temu, że po prostu ludzie, którzy tworzą go tygodniami, zżywają się ze sobą, pamiętam ten nasz wspólny czas jako bardzo pracowitym i męczący, ale też niezwykle owocny, radosny i pełen wrażeń i niespodzianek.

METAMORFOZA

Myślę sobie, że pomijanym trochę, a bardzo ważnym elementem, budującym sukces talent-show są metamorfozy, jakich doświadczają uczestnicy. Każdy stylista, makijażystka czy fryzjer (forma przypadkowa ;)) są trochę jak Maja Sablewska czy Gok. Ja poszłam do Idola jako pryszczata i zaokrąglona dziewczynka z krzywymi zębami. Dzięki temu, jaką metamorfozę zaserwowała mi ekipa Idola, naprawdę czułam się pewniejsza siebie i szczęśliwsza. To była jedynie zmiana fryzury, świetny make-up i dobrze dobrane ubrania (dziś się z siebie śmieję, ale wówczas byłam nimi zachwycona!) Zwłaszcza podczas lajfów, dzięki tym zmianom wizualnym, czułam, że „mam tę moc” :) Po zakończeniu programu, myślę, że bardzo mi ich brakowało i zostałam karykaturą siebie samej, zwłaszcza, że jeszcze nie miałam własnego stylu, świadomości swojej sylwetki i lekkości w dobieraniu odpowiednich dla siebie ubrań, więc polegałam na innych osobach i ich wizji na mój temat. Ale teraz nie o tym, lećmy dalej :)

PROGRAM TO PROJEKT

Mojego Idola produkowała profesjonalna ekipa Fremantle Media, która się nami naprawdę opiekowała. Tak samo jak Polsatowi, który umożliwił mi doświadczenie tego wszystkiego. Musisz jednak pamiętać, że program ma swój początek i koniec, a na dalsze wsparcie mediów i promocję Twojej twórczości, będziesz musiał sam zapracować.

DOBÓR REPERTUARU

Dobór repertuaru, to bardzo ważny temat. O ile w pierwszych odcinkach uczestnicy sami decydują o tym, co będą śpiewać, o tyle później, może o tym decydować reżyser i producent.

Pamiętam, że my w finałach dostawaliśmy albo konkretny utwór, albo możliwość wybrania jednego z kilku. Dwa razy, była taka sytuacja, że dwie osoby chciały śpiewać tę samą piosenkę. Za pierwszym razem zadecydował reżyser, co spotkało się z krytyką ze strony uczestników. Za drugim razem, zdano się na los i rzucaliśmy monetą. Wtedy Ewelina Flinta i ja chciałyśmy śpiewać piosenkę mojej ukochanej nadal Edyty Bartosiewicz „Skłamałam” i udało mi się „wygrać” ten numer.

Wiem od znajomych, którzy całkiem niedawno brali udział w programach tego typu, że piosenki są z góry narzucane, a wybory te nie podlegają negocjacjom. Osobiście uważam, że tak nie powinno być i że w ten sposób można brzydko mówiąc kogoś uwalić, dając mu piosenkę w nie jego klimacie. Bądźmy szczerzy. Chodzi nie o to, by znaleźć uniwersalnych wokalistów, ale wyjątkowych i charakterystycznych! Piosenki, uważam, że powinni do samego finału każdego z tych programów, wybierać sami wokaliści. To zdecydowanie dla mnie duży minus dla talent-show.

UCZESTNICY

Nie ma oczywiście jednego modelu uczestnika talent show. Znajdzie się i młodzieniec, łaknący popularności, starsza Pani, chcąca zrealizować marzenie życia i jeszcze ktoś bardzo nieśmiały, kto za namową rodziny zdecydował się spróbować swoich sił. Ale jestem pewna, że udział w talent-show to możliwość spotkania wielu barwnych i wartościowych osób, od których możemy się czegoś nauczyć, a wspólny cel i pasja, a zwłaszcza muzyka, potrafią łączyć ludzi.

Jeśli chodzi o moje doświadczenia, to po latach mam najczęstszy, choć i tak sporadyczny kontakt z Eweliną Flintą, do której już w samym programie było mi najbliżej. Ale wszystkich wspominam bardzo miło, śląc dobrą energię w stronę każdego z nich.

Miało być obiektywnie, a póki co sporo lukru płynie przez moje palce, ale chyba po prostu na starość robię się sentymentalna 😉

POPULARNOŚĆ

Rozpoznawalność to pewniak, jaki przynosi udział w każdym popularnym programie telewizyjnym. Dla mnie, z perspektywy czasu i doświadczenia, popularność sama w sobie nie jest wartością. Wiem, że to mocne narzędzie, które daje mnóstwo możliwości. Ale ma ono sens jedynie wtedy, gdy jest skutkiem ubocznym realizowanej pasji, a nie wartością i celem samym w sobie. Wydaje mi się, że szczerość ze sobą samym w tej kwestii jest bardzo potrzebna, aby wiedzieć, na czym się koncentrować nie tylko podczas trwania programu, ale zwłaszcza, gdy się zakończy.

Trzeba mieć też tę świadomość, że idąc do takiego programu, przykleja się do nas metka „uczestnika talent show”. Czy to plus czy minus, to kwestia subiektywnego odbioru. Ja już zawsze będę Idolem/Idolką – nie wiem czyją, ale jednak 😉 Choć zdarza się, że ktoś, robiąc sobie ze mną zdjęcie, deklaruje, że jest moim idolem… :)

KARIERA

Zdecydowanie nie jestem przykładem udanej kariery uczestnika talent show, mimo świetnej trampoliny jaką był dla mnie pierwszy w Polsce „Idol”. Ale z własnej woli zdecydowałam się na długą przerwę w karierze na rzecz studiów i poszukiwania własnej drogi oraz równowagi i własnej muzyki. Dziś, grając w zaciszu domowym na mojej ukochanej gitarze akustycznej, piszę niszowe jak na nasz rynek piosenki. Realizuję się zakładając własny biznes. Sporadycznie piszę felietony i koncertuję. Należę do HooDoo Band i mam swój solowy, autorski projekt muzyczny, którym mam zamiar lada moment podzielić się ze światem. Przede wszystkim spełniam się jednak jako mama najwspanialszego chłopca na świecie (bo wiecie, że dzieci dzielą się na cudze i genialne ;))

Ale nie jedna osoba wykorzystała tę trampolinę znakomicie, czego dowodem jest chociażby spektakularna kariera Ani Dąbrowskiej, Moniki Brodki, Dawida Podsiadło, Kamil Bednarka czy Eweliny Lisowskiej.

Musisz jednak wiedzieć, że udział w takim programie jak Idol, to duży balast emocjonalny. Znam kilkoro wrażliwców (stoję na ich czele), których udział w talent show i związana z nagłym sukcesem presja oraz masowa krytyka (również za decyzje, których sami nie podejmowali) nieźle ich poraniły. Nikt nie lubi być przecież obrażany i traktowany podmiotowo. A będąc na świeczniku, możesz być pewien, że doświadczysz tego w nadmiarze. W czasach internetu, gdzie każdy frustrat czuje się bezkarnym bogiem, niestety, nienawiść płynie szerokimi strumieniami w stronę wszystkich osób, które chcą się dzielić swoimi talentami, pasją czy umiejętnościami. Najlepsza rada jaką mogę Ci dać? Nie interesuj się opiniami innych, recenzjami i plotkami, a swoją energię przekieruj na to, na co masz wpływ i co Cię wzbogaca. Krytyka jest wskazana, gdy jest konstruktywna i może zapoczątkować zmianę na lepsze. Miej świadomość, że hejting dotyczy wszystkich znanych osób, nie tylko Ciebie, a do konstruktywnej, życzliwej krytyki daleko mu. Poza tym, nienawistne i prymitywne komentarze nie mówią niczego o Tobie, a jedynie o ich autorach.

NAGRODA / KONTRAKT

Nie wiem jak jest w tych obecnych konkursach. Ja otrzymałam w Idolu jedną jedyną nagrodę w postaci kontraktu fonograficznego z wytwórnią płytową. Z telewizją Polsat nie miałam żadnego kontraktu. Często mnie o to pytano przez te lata, więc to dopowiadam. Jak się później okazało, pozostali finaliści również podpisali kontrakty płytowe po zakończeniu programu. Więc czasami sam udział w programie otwiera nowe możliwości i niekoniecznie wygrany jest wygranym. Dziś myślę, że jeśli tworzy się fajną muzykę, to dobrze należeć do dużego wydawnictwa, które dysponuje cennymi kontaktami i narzędziami promocji. Ale z pewnością moment podpisania takiej umowy z wytwórnią jest bardzo istotnym momentem w karierze każdego artysty i należy na spokojnie i z pomocą dobrego prawnika przeanalizować każdy paragraf. To poważny dokument, wiążący Cię z wydawcą na wiele lat i regulujący mnóstwo spraw. Należy więc potraktować go z rozwagą, pamiętając, że to co na papierze jest świętością i że przed jego podpisaniem kontraktu można wszystko negocjować. Później takiego momentu już nigdy nie będzie.

DECYZJA

Teraz najistotniejsze pytanie. Czy Ty masz pójść do Idola?

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu, będzie Ci troszkę łatwiej, świadomie podjąć tę decyzję. Wspomniałam jedynie o kilku aspektach, ale właśnie one wydaję mi się najistotniejsze.

Pamiętaj, że talent-show to nie jedyna droga, by związać swoje życie z muzyką i ze sceną. Mnóstwo osób dzieli z Tobą to samo marzenie, a jurorzy czy publiczność, niekoniecznie od razy muszą się poznać na Twoim talencie. Patrz – Paulina i Natalia Przybysz, które odpadły z Idola, a później zrobiły fantastyczne kariery. Jeden program – jeden moment w życiu, nie ma prawa zadecydować o tym, czy będziesz w życiu śpiewać, czy nie. O tym ZAWSZE decydujesz TY SAM.

Jedno jest pewne. Idol i każdy inny program promujący utalentowanych ludzi, może być fantastyczną przygodą i wielką szansą na pokazanie światu Twojego talentu i Twojej pasji, oraz na Twój rozwój i pozyskanie wielu możliwości. Może Ci bardzo pomóc, jeśli właściwie go wykorzystasz i podejdziesz do niego z odpowiednim nastawieniem.

Jakkolwiek zadecydujesz – trzymam za Ciebie kciuki! W Idolu i poza nim! Pamiętaj, że wrażliwość muzyczna i umiejętność śpiewania, to wspaniały dar. Muzyka to język uniwersalny i ponadczasowy. Dla mnie to najbardziej naturalny sposób wyrażania siebie i oczyszczania z emocji. Sposób na dotykanie duszy drugiego człowieka. Nie wyobrażam sobie swojego życia bez możliwości słuchania muzyki, bez możliwości grania na mojej gitarze akustycznej i śpiewania swoich a’la (a raczej A’la ;)) folkowych piosenek.

Życzę Ci tyle radości z muzyki ile sama jej doświadczam. Trzymam kciuki za Twoją karierę, ale przede wszystkim, za to, byś żył w zgodzie z sobą samym i nie robił niczego na siłę, pod wpływem osób trzecich.

A na koniec tak sobie myślę, że to wszystko i tak jest nieistotne… Bo nie wiem czy pamiętasz, ale „Idol może być tylko jeden”.  😉 😛 :) :) :)